Kategorie pytań



Pytanie:

Pytanie: Rozwiązane
mirra58287

Jak przetrwać bunt 11 msc dziecka?

Pyta: mirra58287  |  Dodane: 15 lutego 2011  |  Ilość odpowiedzi: 10



Mam problem z synkiem. za kilka dni konczy 11 msc.Od msc czasu nie daje sobie z nim juz rady. Odkad zaczal raczkowac niczym sie nie interesuje.Zabawki leżą w kącie. Przez cały dzien zajmie sie nimi moze z godz jak tak razem wszystko zliczyc.Jedyne co go cieszy to włażenie na meble, ławę, fotele itp. musze non stop byc przy nim zeby nie wyrżnął buzią. Wspina sie na meble, staje -puszcza sie jedna reka i rozglada za siebie.wiec sadzam go na podloge a on w placz i dalej sie wspina. i tak caly dzien.
Do tego wezmie cos w raczki czego mu nie wolno - ja mu zabiore i tlumacze ze nie wolno , daje co innego a on znowu w ryk i wyrzuca to co mu dalam w zamian.
W łóżeczku nie chce zasypiac wiec usypiam go w łóżku gdy trze oczka ,ziewa itp położę się z nim i wtedy zaczyna sie wędrówka ludu przez co najmniej godzine- wspina sie na sciane, łóżeczko, chce zejsc z łózka. klade go z powrotem - płacze.
Ktos mi powiedzial ze on zaczyna mna rządzić i ze jak zaczyna plakac zeby go nie dotykac - poplacze poplacze i przestanie. tak wiec zrobilam oczywiscie z minuty na minute plakal coraz glosniej- nie przestal.
Gdy zaczyna plakac bo chce cos wymusic i np gdy siedzi rzuca sie do tylu.zaciska piesci, zeby, robi sie bordowy ze zlosci.
Gdy mąż jest w domu to maly lgnie do niego a ja nie istnieje bo wie ze z ojcem wszytsko mu wolno. Maz daje mu wszystko czego synek chce od kluczy zaczynajac na kremach konczac - bo dziecko chce to trzeba mu dac zeby nie plakalo.On daje a ja zabieram zeby nie zrobil sobie krzywdy jest oczywiscie placz i wtedy ja jestem ta złą matką.
Mały nie jest głupi i juz wiele rozumie.
Nawet do toalety nie mozemy wyjsc bez niego bo siedzi pod wc i placze zeby go wpuscic.
odkad syn sie urodzil jestem z nim dzien i noc.żadnych wyjsc na imprezki itp Maz pomaga ale malo kiedy jest w domu( taka praca). Nasi rodzice pracuja wiec nie ma mi kto pomóc.dzien w dzien slucham placzu , wymuszania i fochów.Do tego dochodza obowiazki domowe i powiem Wam ze jestem juz tak zmeczona tym wszystkim ze zdarza mi sie coraz czesciej krzyknać na synka a nawet go szarpnać.a pozniej siedze i placze jak ja tak moge.
chyba niedługo siadzie mi psychika.
Poradzcie mi co zrobic zeby miec wiecej cierpliwosci? bo to jak tu opisalam sytuacje nie wyglada tak zle jak jest w rzezczywistosci. mój mały robi sie na prawde podly.Ciezko z nim wytrzmac bo non stop placze i wymusza.


0
obserwuj pytanie  |  drukuj  | 
Dodaj do:

Najlepsza odpowiedź wybrana przez pytającego

J-IKA

Odpowiada: J-IKA
Dodana: 16 lutego 2011


Ech... ja też znam to idealnie. Szczęście w nieszczęściu chyba, że my mieszkamy we własnym mieszkaniu, a mężowi udało m i się wbić do głowy, że jak ja coś mówię, to on ma mnie w kwestii podejścia do dziecka poprzeć i ani mi się niech nie waży kwestionować moje podejście przy synku (później, gdy mały śpi, możemy to przedyskutować).

Mój synek teraz ma niebawem 2,5 roczku, jednak podobnie jak u Ciebie bunty zaczęły się jeszcze przed roczkiem. Choć czasem człowiekowi faktycznie nerwy puszczają (starałam się wchodzić wtedy do łazienki, zakluczałam drzwi i brałam głębokie oddechy licząc do przysłowiowych 10-ciu - nieco nerwy opadały przynajmniej), najważniejsza jest konsekwencja. Mój Adaś tak samo - na zabawki przestawał zwracać uwagi, właził na meble i ćwiczył akrobacje cyrkowe. Zabawki w większości pochowałam (prawdą jest, że wyjęte nawet za kilka dni cieszą i interesują dziecko jak nowe niemalże ;) ) - jedno jako karę, drugie - przynajmniej krzywdy sobie o nie nie mógł zrobić nie mając ich pod ręką. Jeśli chodzi o walkę z jego włażeniem na meble - zdejmowałam go z nich i stawiałam na podłodze tyle ile trzeba było razy - wówczas wydawało mi się, że bez końca... jednak w końcu płakał już tak, że sił mu brakowało. Ja nie mówiłam nic, tylko zabierałam go stamtąd, stawiałam z dala od owego np. mebla i mówiłam - tam nie wolno, bo spadniesz i będzie bolało. No i w końcu przestał.

Oczywiście w międzyczasie mały buntownik przyjął nową strategię - kładł się na podłodze i ryczał, kopał nogami i rękoma. Na to idealnie zadziałał jeden myk - jeśli złościł się np. na tapczanie, sama pomagałam mu położyć się na podłodze (bezpieczniej), gdzie kontynuował swoje wyrażanie złości, a ja wychodziłam do drugiego pokoju (tak, żeby mieć go na oku, ale żeby nie widział, że na niego patrzę) i ignorowałam. Z początku potrafił płakać kilkanaście i więcej minut - oczywiście pilnowałam, żeby w jakiś bezdech nie wpadł, ale nie zdarzyło się. A sama starałam się myśleć o czymś przyjemniejszym niż otaczający mnie wrzask. Z czasem i to przyniosło efekt. oczywiście "z czasme" to niestety nie 2-3 dni, a znacznie dłużej. Po tygodniu na pewno już płakał nieco krócej. Jak przychodził w końcu do mnie, to przytulałam go. Sama nie szłam do niego.

Mój ukochany synek prócz płaczu dziecka katowanego i smarkania się poszedł krok dalej - potrafił zwymiotować na zawołanie. Oczywiście mąż - panika, bo przez płacz się rozchoruje. Ja stwierdziłam, że od razu nic mu się nie stanie (fakt, też się nieco wystraszyłam). Później już zauważyłam, że wymioty są wymuszane, więc szłam do łazienki po miseczkę, podstawiałam mu pod buzię i mówiłam - wymiotuj proszę - będzie bolał Cię brzuszek i tyle. No i jakoś odszedł od tego sposobu też.

Wiem, że ciężko jest przetrwać ten ciągły płacz i krzyk, łatwo mówić "musisz to przetrwać, bo nie masz wyjścia" (jak mówiła moja mam mi), gdy się nie ma wsparcia. Ostatnio miałam taką sytuację, gdy pojechaliśmy do teściów. Mały coś narozrabiał, więc odwróciłam się od niego i powiedziałam, że skoro jest niegrzeczny i mnie nie słucha, to ja nie będę się z nim bawić i go nie przytulę. Mały zaczął płakać, na co dziadek od razu wziął go na ręce. No to moja złość osiągnęła apogeum. Powiedziałam krótko: "niech tata go odłoży!" oczywiście na to teść - o Boże, od razu tak traktować dziecko. No powtórzyłam: "mówię ostatni raz - niech go tata odłoży - ja go wychowuję, więc się proszę nie wtrącać do tego!" No i stanęło na moim. Choć obawiałam się nieco, że się przestanie teść do mnie odzywać ;) ale cóż - dobro dziecka na pierwszym miejscu ;)

Tak więc moja Droga! Trzymam za Ciebie kciuki. Nie poddawaj się, staraj się nie załamywać i nie okazywać załamania przy dziecku (choć samej zdarzało mi się popłakać przy małym z bezradności i zmęczenia). Popracuj nad mężem - on musi zrozumieć, że jest od tego, żeby wraz z Tobą wychowywać dziecko, a nie pokazywać dziecku, że mama jest ta zła, bo nie pozwala, a tatuś (mniej lub bardziej świadomie) dobry, bo pozwoli mu na wszystko. W rezultacie będziecie mieć rozpuszczone dziecko nie szanujące matki. Zresztą przeciw mężowi się to też obróci, bo mały żadnego w końcu może nie słuchać. A czym później wprowadzane zmiany, tym gorzej.

No i nie załamuj się, gdy zdarzy Ci się na dziecko krzyknąć, czy dać klapsa. Choć ja w żadnym wypadku tego nie popieram, jestem zagorzałą przeciwniczką, samej zdarzało mi się podnieść głos (zresztą do dziś się zdarza, kiedy wszystko akurat wyprowadzi mnie z równowagi), czy pacnąć synka po łapkach, jeśli chwycił coś, czego mu nie wolno. Prawdą jest, ze krzyk i fizyczne wyładowanie na dziecku jest efektem naszej bezradności i najłatwiej to zrobić w danej chwili. Ja, kiedy zdarzyło mi się pacnąć synka po łapkach, zaraz miałam łzy w oczach, że nie powinnam, a jednak zrobiłam tak. Rozumiem jednak mamy, które są na skraju wyczerpania psychicznego bez wsparcia w danej chwili, a do tego, gdy jeszcze wokół dzieje się wiele innych złych rzeczy. Absolutnie nie tłumaczę siebie, ani takiego zachowania u innych. Tylko wiem, że czasem kończą się siły.

Niemniej jednak - bądź konsekwentna, w skrajnych sytuacjach - myśl o czymś przyjemnym i przetrzymuj płacz, wrzask i krzyki dziecka. Aha - no i cieszmy się, że nasze dzieciaki nie robią jak synek moich znajomych - gdy się buntował podchodził do ściany czy czegokolwiek i uderzał w to głową. Pomogło podkładanie ręki, czy poduszki, żeby się faktycznie nie pokaleczył.
Pozdrawiam!!!



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

Ja tez mam lzy w oczach po tym jak na synka krzykne lub pacne. codziennie przed snem leże i myślę o tym wszytskim. obiecuje sobie ze nigdy wiecej...i ze jutro bedzie lepiej. ale lepiej nie jest bo maly jest z dnia na dzien coraz gorszy. w sumie zauważyłam ze gdy meza nie ma w domu to dziecko jest spokojniejsze. ma napady histerii ale zdarza sie to sporadycznie i sa duzo duzo krótsze. pewnie wie ze nikt nie wezmie go na raczki i nie pociesz


zgłoś
J-IKA 17 lutego 2011 J-IKA napisała:

Coś w tym jest. Nasz synek, chociaż wie, że tata jest po stronie mamy, traktuje go głównie jako kompana do zabaw. Wiadomo - mąż wraca z pracy to poświęca mu te ostatnie 1,5-2,5h przed snem na prawdę intensywnie (zabawy, wariacje,..), gdy wiadomo ja w ciągu dnia muszę mieć siły na cały dzień, więc dawkuję ostrożnie zapasy mojej energii.


Pokaż pozostałe komentarze 2 ›
zgłoś
J-IKA 17 lutego 2011 J-IKA napisała:

W razie czego służę pomocą, a przynajmniej dobrym słowem ;) i na prawdę - uwierz w swoje możliwości, bo my matki to jesteśmy na prawdę bestie niezniszczalne ;)


zgłoś
judyska26 18 grudnia 2013 judyska26 napisała:

Jesteście pełną rodziną,więc tata powinien trochę przytemperować małego.Powinien wiedzieć czego mu wolno,a czego nie.Choć ma 11 mscy to już potrafi Wami manipulowac.Moj syn podobnie wymuszał swoje racje jak miał roczek,kopał,tłukł w podłogę,walił głowką w ścianę.Anielska cierpliwość,rozmowy,zmiana tematu lub po prostu milczenie i troche pomogło.Teraz tez jest łobuz,ale zachowanie stanowczo się zmieniło,a ma już trzy latka


Pozostałe odpowiedzi:

Asia _

Odpowiada: Asia _
Dodana: 16 lutego 2011


Ojoj :/ no powiem Ci, że taki okres przechodziłam również...minął i nastał kolejny. Heh. Rozumiem, że złościsz się na tą sytuację- miałam tak samo. Dziecko wszędzie ze mną...toaleta, zakupy....
Cierpliwości nauczysz się z czasem(przynajmniej u mnie tak jest) ale może masz mamę lub koleżankę, która chociaż na godzinkę lub dwie pomoże od czasu do czasu? Trochę odpoczniesz, odreagujesz, wyjdziesz z domu (sama). Jak wrócisz będzie lepiej ;)
Ja teraz przy kolejnych buntach już inaczej podchodzę do tego...co prawda mam starsze dziecko, ale za to i cwańsze ;)

Powiem Ci tyle głowa do góry!!! Zaraz wiosna- spacery, więcej spotkań ze znajomymi a mało siedzenia w domu i uwierz będzie dobrze :))



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Konto usunięte

Odpowiada: Konto usunięte
Dodana: 16 lutego 2011


Oj kobietko glowa do gory.ja tez mam syna,fakt jest starszy bo ma prawie 2 lata.jak byl w wieku twojego synka to tez wszedzie wchodzil i nie bylo spokoju ale tak nie wymuszal i nie plakal.za to teraz sie zaczelo,jest smyk i tyle.co jest pod reka to wszystko wezmie,potem nie chce oddac,a jak mu zabieram te rzeczy to placze i fochy stroi.od meza czuje respekt,jego slucha,on nie daje mu to co chce i koniec.jest stanowczy,ze mna gorzej,bo predzej na mnie cos wymusi a potem maz ma pretensje do mnie ze go dziaduje i mu daje to czego nie powinnam.mam nadzieje ze jak skonczy 2 lata to bedzie madrzejszy i bardziej posluchany....fajnie miec dziecko ale wychowanie nas wiele kosztuje,.trzymaj sie:)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

mi mowili ze ciezko jest wychowywac dziecko ale nie sadzilam ze az tak :) tym bardziej ze do 9 msc moj syn byl aniolem.
mial chyba w 6 msc okres wpadania w histerie ale minelo po 2 tyg.a teraz ... nie ma konca :)


Konto usunięte

Odpowiada: Konto usunięte
Dodana: 16 lutego 2011


Nie martw się z czasem to minie. Tylko cały czas stawiaj na swoim chodzby dziecko płakało czy krzyczało nie pozwalaju mu na te rzeczy bo jak już ja raz pozwolisz to będzie myślał że ten nakaz już nie obowiązuje i będzie dalej stawiać na swoim myślę że tu też jest troche wina twojego męża że mu wszystko daje i mu na wszystko pozwala porozmawiaj z nim powiedz że przecież muszą być jakieś granicę bo będzie tak rozpieszczony że jak w sklepie mu nie kupisz co będzie chciał to zrobi ci cyrki będzie płakać tupać i bić już nie raz się przekonałam bo jakbym młoda jak jeszcze nie miałam dziecka zajmował się takimi dziecmi i jest naprawde ciężko przy takich dzieciach i nie dziwie ci się że masz dość . Poprostu jak już napisałam porozmawiaj z mężem i przy dziecku zawsze stawiaj na swoim bo jak już raz się złamiesz to będziesz mieć przesrane że się tak wyraże. A jak potrzebujesz coś zrobić czy się załatwić daj małego do łóżeczka nawet mimo płaczu i wkrótce się powinnien nauczyć życzę powodzenia pozdrawiam :)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


beretka1984

Odpowiada: beretka1984
Dodana: 16 lutego 2011


nareszcie napisał ktoś cos co sama przechodzę jedyna różnicą jaka jest to to że mieszkamy z moimi rodzicami i czasem babcia pomoże ale i też na więcej pozwala niż ja. Też mi psycha siadała teraz się trochu poprawiło ale okropnie się męczyłam właśnie mniej więcej 11-12 miesięcy niczym skończył. teraz też ma fochy patrzy mi w oczy i tak gaz pstryka lub za tv i wieże się bierze normalka. tyle że się trochu juz przyzwyczaiłam porozmawiałam z bardzo mądrą osoba która mnie wsparła i na razie daję rade. Jedyne co mogę napisać to żebyś starała się nerwów nie pokazywać dziecku (wiem łatwo się mówi, ale sama też czasem nie wytrzymuję) staraj się jak go upominasz zdecydowanym głosem ale żeby ci nie drżał i nie był zbyt podniesiony. powodzenia



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

mialam nie poruszac tego tematu na forum bo myslalam ze to ja nie potrafie poradzic sobie sama ze soba i nie jestem w stanie wychowac odpowiednio swojego dziecka.ale musialam zadac Wam to pytanie bo wiedzialam ,ze zrobi mi sie lżej.
mam wsparcie mamy i ojca ale mama czesto wyjezdza i praktycznie jej nie ma a ojciec jak to facet posiedzi z malym pol godz i basta ;/
kamien z serca spadl mi kiedy przeczytalam ze nie tylko ja przechodze taki meksyk w domu.


zgłoś
beretka1984 16 lutego 2011 beretka1984 napisała:

musisz być silna i się nie martwić wiadomo nerwy robią swoje ale taka nasza rola kobiet że właśnie my musimy dać radę nawet gdy mężczyźni nie dadzą. ja zawsze staram sobie powtarzać że może być gorzej i muszę dziekować za każdy zdrowy lub nawet trochu gorszy dzień i oby nie było gorszych. trzymaj się ciepło i głowa do góry.


zgłoś
ania0719814 17 lutego 2011 ania0719814 napisała:

KOCHANA JA MA TERAZ TAKI SAM MESKYK MOJA MLODSZA CORKA MA 2.5 ROKU I SYNEK 11 MIESIECY TO SOBIE TYLKO MOZESZ WYOBRAZIC CO SIE CZASEM U NAS DZIEJE TOTALNY DOM WARITOW ALE NIESTETY MUSIMY BYC MOCNE I WYTRWAC TO BO NIC INNEGO NAM NIE POZOSTALO


ania0719814

Odpowiada: ania0719814
Dodana: 16 lutego 2011


moja droga wiem co przechodisz bo milam to samo z moja najstarsza corka .corka jak sie urodzila bzla wczesniakiem i dlugi czas byla w szpitalu jak juz ja wzielam ze szpitala to kazdz jej dwala wszystko co tzlko chcila po czym ona sie zrobila tak sprytna ze na kazda rzecz ktorej jej nie chcialam dac wymuszala placzem i to nie byl zwykly placz tylko pisk i zlosci.jak miala rok to mozna powiedziec ze corka mna rzadzila.bylam mloda nie wiedzialm co robic i udlam sie do lekarza po pomoc skierowal mnie z corka do pszchologa choc mowil ue to strata ciasu ze corka jet za mala ale mylil sie psycholog nam bardzo pomogl .corka mila wizyty co dziennie i zy kazdzm razem mila kontakt z dziecmi.pani doktor mi powiedziala ze to najlepszy sposob by jej pokazac jak inne dzieci sie bawia itp.morzecie nie wierzyc ale po miesiacu corka sie zmienila nie mowie ze przestala bzc uparta ale mozna jej bzlo wztlumaczyc ze tak nie wolno.moj maz robil to samo co twoj dawal corce wszystko co tylko chciala i pani doktor przeprowadzila z nim rozmowe i mu wytlumaczyla ze tak nie wolno nie wolno ustepowac na kazde tapniecie dziecka i maz zaczol sie dostosowywac do tego co ona zalecila corka sie darla jak oparzona ale ona nam kazala ja zostawic tak dlugo az sam przestanie bo to nie bzl placz tylko krzyk wymuszania i tak sie meczylismy z miesiac ale pomoglo ona widziala ze my nie usepujemy i sie poddala .wiem kochana ze jest ci ciezko ale porozmawiaj z mezem sprobuj mu wytlumaczyc ze to co robi jest zle i bedzie gorzej bo malec rosnie i widzi ze tatusiem mozna rzadzic a to zle .nie ustepuj synkowi raz drugi wiem ze srece sie kraja jak twoje dziecko placze ale jak teraz nie zareagujesz to potem bedziesz miala jeszcze gorzej .musisz byc wytrwala i pokazac synkowi ze to ty rzadisz a nie on .powodzenia kochana



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

musze reagowac bo wejdzie mi na glowe :)
dzieki


ewcii

Odpowiada: ewcii
Dodana: 16 lutego 2011


Ja mam tak samo jak ty mały wszystko wymusza a zabawki leża i leża ja go wkładam go do lozeczka bo tam jest bezpieczny i tylko pilnuje żeby sie nie zanosił a jak placze to niech płacze bo ja nie jestem robotem. Ja niemam czasu
w dzien isc do lazeinki sama jak jestem sama tylko mały jak mąz jest to zajmuje sie malym i niby rozumie że mały wymusza ale mu daje to co chce i jamam jeden plus mały zasypia sam w łożeczku u siebie ale uczyłam go około tygodnia jak męża nie było i sie nauczył ale jak mąz jes to mały zasypia z nami potem go przenosze chodz męzowi zaczyna to przeszkadzać
ten etam jak wszyscy mowia trzeba przetrwać
Ja to juz zrozumiałam że jak płacze niech placze krzywda mu sie nie dzieje pozdrawiam i trzymam kciuki



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

no tak tylko najgorzej ze moj maly nie przestaje plakac. a jak wsadze go do lozeczka to staje na nozki i gryzie lozko dookola ;/ w miedzyczasie placzac oczywiscie...:)


zgłoś
ewcii 16 lutego 2011 ewcii napisała:

wiem tez tak mam ale ja w lóżeczku dalej mam ochraniach na szczebeli wiec wkładam i niech siedzi po jakims czasie biore go bo juz niemoge i tłumacze i tak w kółko i sie nauczył troszke że to nic nie daje


kella

Odpowiada: kella
Dodana: 16 lutego 2011


Dziewczyno, nie martw się, głowa do góry. Twoje dziecko rozwija się prawidłowo- jest w końcu niezależny, bo może samodzielnie się przemieszczać. Świat jest pełny cudownych przedmiotów i nic dziwnego, że Twoje dziecko woli je zamiast znanych zabawek. A na tłumaczenie jeszcze przyjdzie czas. Teraz jak robi coś co zagraża jemu samemu odstawiamy/ zabieramy zakazaną rzecz i mówimy stanowcze NIE, do skutku.
I nie pozwól dziecku na wymuszanie pewnych spraw- pewnie juz wiesz kiedy to robi. Szybko pojmie, że płaczem i histerią nic nie wskóra.
Ponieważ głównie Ty zajmujesz się synkiem możesz czuć się zawiedziona że jak wraca mąż z pracy mały lgnie do niego bardziej niż do Ciebie. Ale możesz to sprytnie wykorzystać i w tym czasie zająć się sobą- zrobić maseczkę, poczytać książkę, wyjść z domu. A jak mąż trochę pobędzie sam z małym, a dziecko dodatkowo zrobi mu mały cyrk tak jak Tobie, zobaczysz jak zacznie Cię chlopina podziwiać.
Trzymaj się, Kochana.



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

to fakt wiem kiedy wymusza ;) robi to non stop ...
a co do meza to do momentu kiedy bywal w domu na noc twierdzil ze mamy zlote dziecko mowil " co Ty na niego narzekasz - on jest grzeczny "
teraz gdy bywal czesciej a czasem nawet caly dzien- wie ze bywaja sytuacje kiedy nie da sie nie krzyknac na malego.


zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

juz sam mowi ze ciezko siedziec z nim caly dzien bo ciagle wpada w histerie az glowa peka :)
gdy maz byl czesciej w domu wychodzilam z przyjaciolka na kawe i nie wracalam kilka godz. ale jak czlowiek psychicznie odpoczywal . teraz niestety maz bedzie bywal w domu tylko w weekendy wiec znowu bede skazana sama na siebie. dobrze ze do wiosny nie daleko .pozdrawiam


Niunia__123

Odpowiada: Niunia__123
Dodana: 15 lutego 2011


nie martw się ja tez nieraz krzyknę na małą, ma już 13 miesięcy i tez wszystko wymuszała ale nie dałam i koniec, po płakała troche potem się przytuliła i było ok, oh a to wchodzenie na meble z kąd ja to znam, minie to na pewno uderzy sie raz drugi i przestanie, no wiem że serce się kraje jak dziecko płacze ale inaczej się nie da oby sobie mocnej krzywdy nie zrobił, moja mała tez nie chciała spac w łóżeczku nawet wózek ja parzył aby na rękach też sie umęczyłam ale wpakowałam do wózka po lulałam troche po płakała i było ok teraz jak widzi że szykuje wózek na spacer to zadowolona że hej no a na wyrku spi z nami pije jeszcze cyca i tak przy nim zasypia-tez bedzie ciężko ją oduczyc, no żadne dziecko nie jest idealne no a my matki tylko cierpliwośc musimy miec i siły bo mi nieraz ręce opadają podziwiam mamy blizniaków heh, ja tez całymi dniami jestem sama w domu mąż w delegacji tylko w soboty i niedziele jest no ale on tez nie pozwala małej na wszystko co może to może a co nie to nie i ona wie że to jest mamy a to taty no a twój niestety źle robi bo dziecko wam na głowę wejdzie, życze powodzenia i dużo cierpliwosci



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 15 lutego 2011 mirra58287 napisała:

juz nam na glowe wchodzi ;(
u nas tyle szczescia ze maly zasypia w lozku ale przenosze go pozniej i cala noc przesypia w lozeczku.
mi juz rece dawno opadly... ;)staram sie zajac malemu kazda chwile a on wiecznie chce czegos innego
dzieki :)


zgłoś
Niunia__123 15 lutego 2011 Niunia__123 napisała:

nie ma za co, no moja ominęła etap raczkowania teraz troche raczkuje a tak to zasówa i tez wszystko ściąga dzieci sie bawią tym czym nie powinny za dobrze w dupkach mają, my to sobie szyły same lalki bo nie miałyśmy zabawek


zgłoś
mirra58287 16 lutego 2011 mirra58287 napisała:

dokladnie... naszego Dawida najbardziej cieszylaby zabawka w postaci noza , widelca, kremu, itp :)


Konto usunięte

Odpowiada: Konto usunięte
Dodana: 15 lutego 2011


KOCHANA NIE ZAŁAMUJ SIE MUSISZ TO PRZETRWAĆ!!MÓJ SYNEK PODOBNIE SIE ZACHOWYWAŁ,DO TEGO DOCHODZIŁY WYMIOTY PO 6 RAZY DZIENNIE ,BO MIAŁ ,REFLUKS ŻOLĄDKOWY,PRALKA NIE NADANRZAŁA PRAĆ I JESZCZE FOCHY SYNKA,TAKŻE BYŁAM SAMA ZE WSZYSTKIM OBIAD-DOM-DZIECKO-I NON STOP PRANIE.NIESTETY WSZYSTKO SIE ZMIENI Z CZASEM,MUSISZ BYC CIERPLIWA,WIESZ MI POMAGAŁY SPACERY I DZIECKO TEZ BYŁO SPOKOJNIEJSZE ,DŁUŻEJ SPAŁO .NAJWAŻNIEJSZE TO BY OD MAŁEGO WPROWADZAĆ ZASADY,DZIECKO JEST CWANE I MUSI CZUĆ RESPEKT,WEDŁUG MNIE MAŻ TWÓJ ROBI ŻLE,ZE ON DAJE MU WSZYSTKO A TY ZABIERASZ..W WYCHOWANIU TRZEBA TRZYMĄC TA SAMA DECYZJE.MOJ MAŻ PODOBNIE ROBIŁ,ALE MU WYTŁUMACZYŁAM.MASZ ŻYWE DZIECKO TAK JAK JA I LATWO NIE BEDZIESZ MIAŁA TO TAKI TYP DZIECI.TRZYMAJ SIE:-)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
mirra58287 15 lutego 2011 mirra58287 napisała:

do mojego meza nie dociera jak mu tlumacze ze postepuje zle ;/
a co do spacerow to z checia bym wyszla ale maly byl chory 2 tyg a jak wyzdrowial to mrozy przyszly ;/ zalamka ;( a on na dworze spi jak suseł ...dzieki :*