Kategorie pytań



Pytanie:

Pytanie: Rozwiązane
lalus2011

Czy nerwowa mama, jest złą mamą?

Pyta: lalus2011  |  Dodane: 10 sierpnia 2012  |  Ilość odpowiedzi: 10



K*** jaka ja jestem nerwowa. Próbuję oduczyć córkę noszenia pieluszek. Ona ma "przebłyski" raz woła, raz sika pod siebie. Wiem,przebiorę ją i jest spokój - ale to czasami wykańcza. Albo jak mówi"sisi" w trakcie siusiania.
2. powód mojej nerwicy. MĄŻ. W tyg. nie ma go w domu od 7-18. Prowadzi z ojcem firmę budowlana ,a tu nie ma reguł odnoście godzin pracy. W weekendy robi zdjęcia na weselach(sobota). Tylko nd jest jakby Nasza(jakby) gdy nie śpi. Dlatego tak ochoczo wyczekuję zimy :) Wtedy i w jednej i w 2 pracy jest trochę luz, choć w tym roku soboty pozajmowane.
Mówię zwolnij, nie musisz tyle pracować.... zero reakcji z jego strony.
3. powód - opiekunka. Niby ok pilnuje córkę, ale córka chyba zbytnio za nią nie przepada. Córka jest do mnie tak przyzwyczajona,że te 4h z inna "babą" są dla niej jak katusze. Płacz, wołanie mamy, płacz....cały pakiet co drugi dzień.

Jak tu nie mieć nerwicy? Jak wy się wyciszacie? Jakieś herbatki, joga?:)

ps. ja jestem "nerwowa" ale raczej trzymam to w sobie. Jak wybuchnę to raz a porządnie. Nie bije ,ani nic w tym stylu ale wydrę się np. wczoraj na córkę. Biedna aż się popłakała... dziwnie się czułam po tym zdarzeniu. Nie wiem czemu odreagowuje wszystko na niej.


0
obserwuj pytanie  |  drukuj  | 
Dodaj do:

Najlepsza odpowiedź wybrana przez użytkowników

MamaNaEtacie

Odpowiada: MamaNaEtacie
Dodana: 10 sierpnia 2012


heheh ja dzisiaj przeczytałam, że pewna Agnieszka napisała że jestem matką idealną:) to odpowiadam: nie, nie jestem!
krzyczę dość znacząco słychać to na całej ulicy, bo chociaż mam małe ciałko to płuca ogromne a że śpiewałam to przeponą krzyczę:) uwierz słychać BARDZO. czy przeklinam? jak szewc :D czy tłukę talerz? trzaskam szafkami tak!tak!tak! nie ma ludzi idealnych a mamy się denerwują bardziej od tatusiów bop chcemy być idealne! ładny dom, mądre dzieci, piękne wypielęgnowane, praca, czas dla siebie i jeszcze dla chłopa...no nie da się, aczkolwiek im mam więcej zajęć tym jestem spokojniejsza, bo przerzucam odpowiedzialność! oddaję część zadań mojemu chłopkowi i jestem spokojna, bo mam to w 4 literach! dystans maleńka;) i wpadaj na winko:P



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
lalus2011 10 sierpnia 2012 lalus2011 napisała:

Mnie wykańcza nie praca, a opieka. Od czasu opiekunki wiem,że to dla córki "inny świat". Opiekunkę wybrałam starannie. Nie powierzyłabym córki byle komu. Ale zawsze jest to "ale" i dodatkowy stres gdy wracam i córka przez 2h nie ma zamiaru mnie puścić. Życie towarzyskie to dla nas rarytas.Jak mam nerwa(jak dzisiaj) patrzę tylko na te wady ale szczerze jestem Samotnikiem:) Gdy teściowa nas nawiedza dzień w dzień dostaje "drgawek::P


zgłoś
bozusia 11 sierpnia 2012 bozusia napisała:

dzięki ci kochana , już myślałam ,że tylko ja lubię relaks z winem ( w jednym z pytań żadna się nie przyznała ,że humor jej poprawia :)


Pokaż pozostałe komentarze 1 ›
zgłoś
primello 11 sierpnia 2012 primello napisała:

no pewnie, ze lubie wino :D wlasnie wrocilismy z weinfestu z butelka pod woziem :D:D:D:D i oczywiscie z pustym kieliszkiem nie siedzialam na ryneczku ;P


zgłoś
primello 11 sierpnia 2012 primello napisała:

a co do krzyczenia... jestem z bardzo "glosnej" rodziny... pewnie mnie slychac na koncu ulicy ale coz... to troche poprawai nastroj, jestem wtedy jakas "lzejsza" ;P


Pozostałe odpowiedzi:

czowgi

Odpowiada: czowgi
Dodana: 13 sierpnia 2012


1. Nie trzymaj złości w sobie, bo to może się źle skończyć. Lepiej spokojnie powiedzieć, co ma się do powiedzenia, niż trzymać to w sobie i czekać, aż urośnie do problemu bardzo poważnego.
2. Pieluszki.... spokojnie, każde dziecko ma swój tryb odchodzenia od sikania. A Twoje nerwy mogą to opóźnić - dziecko czuje zdenerwowanie i automatycznie też się denerwuje i nic mu nie wychodzi
3. Opiekunka - jeśli nie dogaduje się z dzieckiem - to może warto zmienić? Albo posłać do przedszkola/żłobka/punktu opieki czy jak to się tam nazywa?
4. Z mężem ciężka sprawa, bo jak facet coś sobie ubzdura, to wybić mu z głowy niełatwo.... sama to przerabiam i wiem, jak to jest. Tylko z kolei mój ma na wszystko czas i zwykłe wychodzenie na zakupy trwa 40 minut...
5. Znajdź coś, co Cię odpręża, co sprawia Ci radość i postaraj się znaleźć chwilę dla siebie
Powodzenia!



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


gaga25

Odpowiada: gaga25
Dodana: 12 sierpnia 2012


Ja tez jestem ostatnio nerwowa,bo niedlugo wracam do pracy,przezywam to juz ze musze mala zostawic i wrocic do tego"burdelu"a do tego ona jest jeszcze ostatnio taka marudna. czasem juz nie wytrzymuje...
zaciskam zeby i piesci i "warcze"
wychodze na chwile do drugiego pokoju
biore kilka wdechow
najgorsze... placze razem z nia

tez ciagle jestem z mala sama,chlopak kucharz wiec swieto nie swieto jego nie ma,w sezonie pracuje nawet po 14h,jak juz ma wolne to zajmuje sie mala ale ja mam duzo innych zaleglosci do zrobienia i nawet nie odpoczne.
Czuje ze jestem zmeczona i to dlatego.



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


nokiac3

Odpowiada: nokiac3
Dodana: 11 sierpnia 2012


Obiecuję uroczyście, że.... :))))))
Jeśli jeszcze raz przeczytam, żeś zła matka to urwę głowę :))). Zobaczysz wariatko :D:D
Nie jesteś złą matką, jesteś zmęczona. Masz bardzo dużo obowiązków domowych. Męża nie ma, siedzisz cały dzień z dzieckiem w domu. I dostajesz kurficy. Normalka...
Dla mnie praca zawodowa nie zwalnia z obowiązków domowych. Twój mąż ma Ci nie pomagać, bo pomóc to można staruszce przejść przez ulicę. On ma robić po równi z Tobą. Jak rozumiem, że chłop jest zmęczony. ok. Musi złapać oddech. Ale nie może wszystkiego zwalać na Ciebie.
W polskim społeczeństwie po ślubie, panie zostają, przykro to pisać, służącymi. I mają w głowie jedną myśl- MUSZĘ. Otóż, moja droga gówno MUSISZ. MUSZĘ ugotować, MUSZĘ sprzątnąć, wyprasować mężowi koszulę. A jak ma przyjść teściowa( to nie rodzina) wtedy.. o kufa- znowu ta zołza przyjdzie i będzie brzdąkać:)))))
Widzisz, babki i matki wpajają Wam to wszystkiego. Zrób obiadek, bo mąż pracuje. Zrób kanapki, bo on zmęczony. A gdzie jesteś Ty w tym wszystkim? Ano, padasz na gębę :(
Daj se siana z tym wszystkim. Wprowadź więcej luzu w swoje życie. Twój mąż ma ręce, może zrobić. Może np. po drodze zrobić zakupy. Nie gotuj. Twoje dziecko może zjeść słoik, a Wy cokolwiek, kiełbaskę z wody na przykład. Latem jem warzywa, kalafior, fasolka. A jak wymaga- nic nie stoi na przeszkodzie, by sobie zrobił.
Dom nie muzeum. Nie lataj z mopem, skup się na dziecku. Ono jest najważniejsze. Przyjdzie czas, wszystko się unormuje. Nie ma co czekać do zimy, zimą też jest robota. Ludzie się remontują cały rok.
Tyż tak miałem :). Któregoś razu, 3 lata temu nie wytrzymałem i dałem córce po dupce. Ale tak, że upadła i nabiła sobie siniaka. Zobaczyłem to w lustrze. Potem w tym zwierciadle darłem japę, żeby się widzieć. I to co zobaczyłem, przeraziło mnie. Moja małżonka się nie odezwała, bo wie, że w furii nic do mnie nie dociera. Wieczorem spytała- wiesz co robić. Powiedziałem tak. Za kilka dni zapisałem się do psychiatry i psychologa. Chodzę tam do dziś. Zwolniłem tempo, nie latam o 5 rano po bułeczki, nie gotuję o 6 obiadków. Zawsze zdążę. A jak nie- trudno. Moja ukochana nie wymaga ode mnie nic. Ale dziecko- priorytet najważniejszy. Cholera, zdarza się nam zjeść jakąś zupkę błyskawiczną. Ale co mam zrobić jak brak czasu. Nie będę się zabijał.
Parę sztuczek. Gary zmywam dnia następnego. Nigdy po obiedzie. Po obiedzie idę spać :):). Wieczorem zabawy z córką.Pranie puszczam na noc, rano wyjmuję. Rozwieszam rano, w międzyczasie zalewam gary, żeby się odmoczyły. Po rozwieszeniu prania, zostaje mi tylko gary spłukać. No, chyba, że widzę coś zaschniętego, wtedy szoruję.
Jak moja córka miała 1,5 roku nie stałem w garach, Gotowałem 10 litrów rosołu i zamrażałem. Miałem dwie półki tego rosołu. Ale potem rozmrażałem i w parę minut miałem zupę dla dziecka. Każdą prawie zupę.
Jak mi się kuchnia pobrudzi.. Wiadomo, podczas gotowania kipi. Jak brudna, nie używam mleczka, bo nie znoszę utrudniania sobie życia i szorowania! Kuchnię pryskam płynem do okien. Musi być Clear z Biedronki, w przezroczystej butelce. Popsikam, zostawię na parę minut a potem tylko wycieram ścierką gąbczastą.. Rewelacja.
Dla mojej mamy to jest nie do pomyślenia, żeby w domu mieć bałagan. Czasem mi pieprzy i pieprzy. Wtedy mówię- to zapinadaj, nikt Ci nie broni. Daj spokój mojej żonie, a jak ci nie pasuje- masz swoją chawirę. Bo taka jest- umiera, ale kafelki w kuchni muszą błyszczeć.
Biorąc na siebie tak dużo, popełniasz dwa błędy. Pierwszy- wykańczasz się. A drugi- przyjdzie czas, że mąż Ci powie nie umiem, Ty zrobisz lepiej. Zastanów się na wszystkim.
Będzie dobrze, zła mamusiu :):):):):D:D
Pozdrawiam ciepło!!! :):):)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Asia _

Odpowiada: Asia _
Dodana: 10 sierpnia 2012


Nerwowa mama = nerwowe dziecko.
Wiem coś o tym, bo też czasem krzyknę, tzn. krzyczałam. Teraz ograniczam się do minimum i wiem, że zupełnie inne relacje są z córcią.
Co do pomocy...Ja siedzę w domu z małą. Praktycznie nikt mi nie pomaga. Mąż w pracy, a po pracy to różnie bywa..
Ja nie chcę pomocy, bo nie uśmiecha mi się codzienna wizyta teściowej.



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
ajoli1 10 sierpnia 2012 ajoli1 napisała:

Nasze emocje zawsze przechodzą na dziecko :-)


zgłoś
Asia _ 10 sierpnia 2012 Asia _ napisała:

dokładnie, dlatego ja szybko się odcinam :D liczę do 10 i staram się wyluzować, bo i po co się złościć na te male bączki ;P


zgłoś
lalus2011 10 sierpnia 2012 lalus2011 napisała:

Również nie korzystam z pomocy postronnej. Opiekunkę mam tylko na czas pracy. Nigdy, nigdzie więcej. Zresztą ja mam również dodatkową prace w domu. Prowadzę księgowość teściowi:) Wszystkie obowiązki, ten nawał - Wykańcza.


wiolamyszka

Odpowiada: wiolamyszka
Dodana: 10 sierpnia 2012


Jesteśmy z mezem sami w Szczecinie, najbliższa rodzina jest od nas 200 km, nie mam gdzie podrzucić małej, nie mam jak się gdzieś wyrwać, siedzę z nią 24h, sprzątam, piorę, gotuję, dodatkowo studiuję i szukam pracy, męża ciągle nie ma w domu, nocami też go nie ma bo pracuje. Sama jestem osobą wybuchową od zawszę i wystarczy byle zapalnik i wybucham. Początki z moją córą były takie jak piszesz, ale pierwsze miesiące, teraz żyjemy na stopie "koleżeńskiej", wszystko razem, "gadamy" (coraz częściej dosłownie). Nocnikowanie czasem i tak kończy się niespodzianką w majtkach..
Ogółem to pomyślałam sobie tak: "Co z tego, że będę się denerwować, że narobi w majtki, czy stłucze kubek, czy pójdzie gdzie jej nie wolno" taka rola dziecka, a nasza żeby wspomagać, doglądać i trochę "wyluzować", bo nerwami nic nie osiagniemy, a i życia na nie szkoda :/
Nerwy zostawiam sobie, na poważne sprawy, a nie na g*** w majtkach...
Nianię zmień, a co do męża- to tylko rozmowy (które i tak najczęściej nie pomagają- bo dla mężczyzn najważniejsze jest to, żeby niczego wam nie zabrakło i dlatego tyle pracują i lepiej że pracuje a nie chodzi i pije wóde, za twoje cieżko zarobione pieniądze).

Pozdrawiam serdecznie, weź głęboki wdech, przemyśl trochę sprawy, zmień co możesz zmienić, a na to co nie masz wpływu "przymknij oko". Zawsze i z każdej sytuacji jest jakieś wyjście "jak nie drzwiami to oknem" ;)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
lalus2011 10 sierpnia 2012 lalus2011 napisała:

Pracuje tylko do końca września i ponownie ruszam na wychowawczy. Teraz w pracy mamy nawał, a ja jednak jestem w temacie


zgłoś
lalus2011 10 sierpnia 2012 lalus2011 napisała:

Pracuje tylko do końca września i ponownie ruszam na wychowawczy. Teraz w pracy mamy nawał, a ja jednak jestem w temacie więc pomóc muszę i nie oszukujmy się-chcę. Młode stażystki nie zawsze maja tyle zapału, chęci do współpracy i doświadczenia. Nie chce poświęcić się pracy bo szczerze boję się o córkę...że, jej dzieciństwo przejdzie mi między palcami. Do pracy mogę zawsze wrócić w odpowiednim momencie.


ajoli1

Odpowiada: ajoli1
Dodana: 10 sierpnia 2012


Nerwowa mama NIE jest złą mamą!Mój mąż też jest wiecznie w pracy,a co za tym idzie sama wszystko ogarniam.Przy nauce nocnikowania też chodziłam zła jak osa bo chciałam przyspieszyć.Małymi kroczkami i się nauczy.Ty masz ten komfort,że pracujesz.Wyrwiesz się z domu na troszeczkę,ja jestem mamą 24h!Weź długą kąpiel,idź na spacer-to pomaga,a śpiącego niedzielą męża zagoń do pomocy.Chociaż troszeczkę.Będzie dobrze :-)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Konto usunięte

Odpowiada: Konto usunięte
Dodana: 10 sierpnia 2012


Ja też jestem bardzo nerwowa i córcia jest taka sama, choć ma dopiero pół roku już wszystko musi być po jej myśli. Wczoraj i dziś tak mnie wykończyła (płacz i ciągłe marudzenie etc.), że byle błaha rzecz i już mam okropny nerw. A dziś np. pomógł mi spacer z małą (wyciszyłam się) i odwiedziny u ciotek (zajęły się małą, ja chwile odpoczęłam).



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


bozusia

Odpowiada: bozusia
Dodana: 10 sierpnia 2012


mimo ,że jesteśmy nerwowe nie jesteśmy złe
jesteśmy przemęczone , nie musimy być idealne ,a do tego dążymy
jak człowiek się wykrzyczy to mu przejdzie, jak dusi w sobie to wybuchnie kiedyś w sposób niekontrolowany, zresztą kto nie miewał chwil zwątpienia przy nauce siusiania na nocnik ?
potrzebujesz po prostu wsparcia i masz je od nas :)
dasz radę , każdy niestety goni za kasą i ma za mało czasu dla rodziny, cóż takie zwariowane czasy



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


primello

Odpowiada: primello
Dodana: 10 sierpnia 2012


Biedna Maja ;P

Spokojnie, usiadz, policz do 10ciu, wyjdz do innego pokoju i sie uspokuj,, potlucz talerze :D:D:D:D:D

tez tak mialam po urodzeniu Lenki (2 i pol miesiaca temu) jak wlasnie wzielam sie za oducznie Luski pieluszek :))) mi tez sie wydawalo, ze skoro powiem jej raz czy dwa idz sie wysikaj na nocnik a nie do pieluchy to przeciez to pojmie w minute :D:D spokojnie mamusiu, to chwilke potrwa. Dodatkowo bylam wtedy nerwowa bo mojego meza niby wszystko interesuje ale zeby zaglebiac go w szczegoly to juz niekoniecznie :))
Ja wychodzilam wieczorem na rower i to na chwilke mi pomagalo albo zamykalam sie w lazience i przynajmniej godzine mialam dla siebie :D dodam, ze jestem z dziewczynami 24H na dobe bo nie pracuje, wiec tym bardziej mialam dosc!!!



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto