Kategorie pytań



Pytanie:

Pytanie: Rozwiązane
osaszczecin

Przeżycia porodowe. Co czułyście?

Pyta: osaszczecin  |  Dodane: 20 sierpnia 2009  |  Ilość odpowiedzi: 9



photo photo photo photo

Może masz ochotę podzielić się zemną swoim przezyciem porodowym :) Może masz ochotę powspominać... ja mam a więc piszę :)

Dzień narodzin naszej małej Adusi był najpiękniejszym dniem w Naszym życiu.
Termin miałam wyliczony wg OM na 26.01.09r , wciąż odliczałam dni do tego wydarzenia, torbę spakowałam już miesiąc przed, niestety nic nie wskazywało na to, że poród odbędzie się o czasie. Adę widziałam wraz z mężem na usg 4D, mimo to pragnęłam już ją zobaczyć, w ostatnich dniach mojej ciąży robiłam wszystko by ją wygonić z brzuszka, by powiedzieć jej że to już ten czas gdy powinna być obok Nas. Gdy nadszedł termin porodu strasznie wsłuchiwałam się w swoje ciało, doszukiwałam się oznak
porodu - a tu cisza !
Dnia 27.01, mąż zawiózł mnie do szpitala, skurcze co 5,6,7 min, na izbie przyjęć zaledwie 0,5cm rozwarcia i prawdopodobieństwo, że odpadł czop śluzowy - decyzja --''Zostaje Pani na Sali przed porodowej, poczekamy aż akcja się rozwinie''. Następnego dnia akcja ucichła -,, Przenosimy panią na patologię ciąży ''- pomyślałam -- ''ZNOWU?!'' cóż , dla Adzi wszystko!! I tak minął kolejny dzień i kolejny, aż w końcu dnia 30.01 zostałam wypisana do domu ''Niech Pani wróci 5dni po terminie''. Dnia
następnego od rana dziwnie kuło mnie brzuchu, ból był do zniesienia choć bardzo chciałam go wtedy uniknąć, zasnęłam zaś ból mnie obudził szepnęłam do Ady ''Lalusiu czy dziś zechcesz się do mnie przytulić''- światło mrugnęło-czyżby to jej odpowiedź ! Już o godzinie 16 chciałam jechać na porodówkę, ale bałam się, że znowu odeślą mnie na patologie ciąży. Wytrzymałam tak prawie do 19, aż w końcu zawołałam męża i powiedziałam by się ubierał, ja wezmę prysznic i w drogę
W aucie było lepiej, więc powiedziałam Łukaszowi (tak nazywa się mój mąż),że już mi lepiej, że pojedziemy do Szczecina i jak mi nic nie będzie to wrócimy z powrotem do domu.
Dojechaliśmy do Szczecina i zawracamy z powrotem, zajechaliśmy jeszcze do sklepu po chleb by w domu mieć co zjeść. Łukasz poszedł do sklepu a ja poczekałam w aucie, aż nagle poczułam, że coś mi wypłynęło -stwierdziłam -'' NIE MA ŻARTÓW JEDZIEMY , NAJWYŻEJ POLEŻE NA PATOLOGII ''
Około 21 znalazłam się na izbie przyjęć, pani doktor, pani położna zbadały mnie 2cm rozwarcia, pękł pęcherz płodowy dolny, ZAPRASZAMY NA PORODÓWKĘ
W raz z mężem zdecydowaliśmy się na poród rodzinny, i oboje wcale nie żałujemy tej decyzji.
Gdy już weszliśmy na sale porodową, Łukasz dostał ciuchy do przebrania ja musiałam leżeć podłączona do KTG, dali mi no-spe , przebili do końca pęcherz płodowy, położne pokazały jak oddychać, Łukasz mi w tym pomagał zasypiając oparty o łóżko porodowe.
Pamiętam jak ciągle powtarzałam ''Aduś za chwilkę będziemy razem'' , co chwilę przychodził jakiś inny lekarz, co chwilę inna położna, jeden mówił, że zaraz rodzimy bo już 7cm rozwarcia a pani położna mówiła co innego, poczym poszła grać w karty ''PASJANS'',
Ból był naprawdę do zniesienia, mój poród wcale nie był bolesny, ale nie był też łatwy. Czekaliśmy do godziny 8:00 dnia kolejnego na drugą zmianę Chwilę przed 8smą miałam kryzys chciałam zeby mnie cieli - mogłam urodzić przecież o 6 rano, czy im się nie chciało brudzić rąk ?! Mam im za złe.
Dnia 01.02.09 o 8:00 przyszła kolejna zmiana , 3 bardzo miłe Panie, z jedną miałam już styczność na patologii ciąży , oraz wizycie usg 4d, był to ogromny wysiłek skurcze hm już w chwili parcia słabo je odczuwałam, położna, naciskała mi na brzuch. Druga faza porodu trwała 42min, moja maleńka główka cały czas się cofała
WKOŃCU JESTEŚ CÓRECZKO !!
Ten dzień będzie tkwił w mej głowie do końca moich dni, otóż dnia 01.02.09 o godzinie 8:42 z wagą 3540g i 54cm przyszła na świat moja długo czarno włosa Ada. Gdy tylko utuliłam ją do piersi cały ból minął a świat przestał istnieć, liczyła się tylko ona, w sumie wiele się nie zmieniło dziś minęło 6miesiecy i 19dni . Na oddziale powiedziałam do męża, że mogłabym rodzić jeszcze raz, na sale porodową szłam z nastawieniem - co ma byc to będzie bo i tak mnie nie ominie:) Mój porod nie był taki jak czytałam w necie, że boli, że się krzyczy.. ja krzyknelam tylko raz z polecenia męża, żeby położna ruszyła tyłek z przed komputera... więc dziewczyny, pamiętajcie każdy poród jest inny :) mam nadzieję, że los i Bóg ześlą mi kiedyś taką istotkę ii będę mogła przeżyć to jeszcze raz :)
Zanim zostałaś poczęta - Pragnęłam Cię
Zanim się urodziłaś - Kochałam Cię
Gdy minęła pierwsza godzina Twojego życia - Byłam gotowa za Ciebie umrzeć córeczko!
TO JEST CUD ŻYCIA !!!!!!!!


Imię : Ada Nela
Data urodzenia : 01.02.2009
Waga: 3540g
Długość: 54cm
Liczba punktów w skali Apgar: 10
Czas trwania porodu: 16h42min


Dodaje zdjęcia :)
Adusia w drugiej dobie...
Mój zniewalający uśmiech chwilę po :) byłam tak wykończona, że gdy mąż kazał mi 'zapozować' do zdjęcia walnełam super 'usmiech' jesli to wogóle uśmiechcem nazwać mozna :) nawet na płacz ze szcześcia nie miałam siły :)
I dodaje również Adę z chwili obecnej :)


36
obserwuj pytanie  |  drukuj  | 
Dodaj do:

Najlepsza odpowiedź wybrana przez użytkowników

kasia038

Odpowiada: kasia038
Dodana: 21 sierpnia 2009


O wspaniałe miałyście te przeżycia :) Ja się dopiero przekonam jak to jest w najbliższym czasie.



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 21 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

3mam kciuki za szybkie 'plum'


zgłoś
kasia038 21 sierpnia 2009 kasia038 napisała:

No w sumie nie dziękuje :) Na pewno dam znać jak było :)


Pokaż pozostałe komentarze 8 ›
zgłoś
kalino 3 lipca 2013 kalino napisała:

Piękna historia, czytałam z zapartym tchem. U mnie nie było tak kolorowo. Bóle były strasznie bolesne ale wytrzymałam:)
Dla dziecka jest się w stanie wszystko znieść.


zgłoś
zara80 29 lipca 2015 zara80 napisała:

Wszystko zależy od możliwości organizmu. Jedne mamy cierpią, a inne myk i już po wszystkim. Moja 1 ciąża to trauma tzn sam poród - cierpiałam okrutnie, natomiast 2 wspominam dużo lepiej, mniej bólu, mniej stresu, milsza obsługa, a i pewnie dołożyło się to że wiedziałam jak to już wygląda. Mogę śmiało polecić aniball bardzo dobrze przygotował mnie do porodu. http://www.aniball.pl/


Pozostałe odpowiedzi:

malamiplock

Odpowiada: malamiplock
Dodana: 24 sierpnia 2009


tydzien przed porodem znalazlam sie w szpitalu, to bylo juz po wyznaczonym terminie, moja Ola nie spieszyla sie nadmiernie na swiat :) bole zaczely sie okolo godziny 21, kiedy podeszlam do dyzurnej poloznej i powiedzialam ze "chyba rodze" zostalam odeslana na sale bo jak to ujela "pierwsze dziecko! kochana to dlugo potrwa" tylko ze za niecale dwadziecscia minut miala skurcze co 3min, wiec zostalam odstawiona na porodowke. zadzwonilam do meza, ze juz sie zaczelo i zeby przyjezdzał - zlamal chyba wszystkie przepisy bo byl w 5 min. zaraz po nim przyjechala moja pani polozna, ktorej za pomoc i wsparcie bede dozgonnie wdzieczna.
niestety okolo godziny 1:00 wiedzialam ze cos jest nie tak, ile mozna przec, parlam juz 2 godzine bez rezultatu, z bolu chcialam pogryzc reke meza, lozko, poduszke... (nastepnym razem wezme ze soba drewniana lyzke do gryzienia ;)) biedak stal z takim wyrazem twarzy ze zal serce sciaska. oprocz trzymania mnie za reke nie mogl nic zrobic, byl calkowice bezradny. dwie godziny pozniej nie mialam juz sily ani przec ani zyc, blagalam zeby wyjeli ze mnie dziecko bo juz nie dam rady jej sama urodzic... zbadal mnie lekaz - decyzja cesarka - dzieko bylo zle ulozone....
to co bylo pozniej pamietam jak stop klatki z filmu... pamietam pierwszy krzyk mojej coreczki zaraz po tym jak lekarz wyjal ja z brzuszka, pamietam jaka byla sliczna, zdrowa, cudo... pamietam jak pielegniarka podala mi ja do pocalowania kiedy wynosili ja na sale dla noworodkow...
dzis moja Ola ma prawie dwa latka, jest zdrowa, piekna, radosna dziewczynka :) jest moim malym cudem na tym swiecie... radosc jaka ze soba przyniosla wynagrodzila po stokroc moj bol zwiazany z jej przyjsciem na swiat dlatego w niedalekiej przyszlosci z pewnoscia postram sie o siostrzyczke lub braciszka dla mojej corci :)))



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 24 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

nie ziemskie przezycie :) gratuluje :)


zgłoś
mari1984 16 września 2010 mari1984 napisała:

Ja też spędziłam kilka dni na patologii. Amelce się nie spieszyło do nas:) Urodziła się 13 dni po terminie. Ważyła 4100 i miała 60 cm. Poród trwał 5,5 h a więc chyba nie tak długo. Bolało owszem. Wykrzyczałam się za wszystkie czasy :) ale jednak poród mimo ogromnego bólu wspominam bardzo dobrze. A Amelcia jest cudem w naszym zyciu. Mam nadzieję że jeszcze nie jeden taki cud nas spotka :)


iwa643

Odpowiada: iwa643
Dodana: 22 sierpnia 2009


pierwszy poród koszmar 24 godziny na porodówce bez picia i jedzenia 3 lewatywy nie wiado o po co - niechce wsspominac to było 9 lat temu miałam wtedy 21 lat
druga cesarka - po strasznie bolało ale chociaż szybko



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
agadawid 25 stycznia 2010 agadawid napisała:

ja też miło nie wspominam porodu, i dziecko wydało mi się takie duże, ale w szpitalu to on był taki spokojny, a po powrociew do domu okazało się, że głos ma potężny i umie go używać,


zgłoś
betka1365 5 marca 2010 betka1365 napisała:

ja też raczej nie wspominam dobrze porodu :-(( trwał 9,5 godziny był to poród kleszczowy ponieważ mały ważył 4860 i miał 62cm Po prostu Koszmar


Pokaż pozostałe komentarze 2 ›
zgłoś
grabusia4 14 października 2010 grabusia4 napisała:

Też dobrze nie wspominam porodu, wprawdzie rodziłam ponad 13 godzin a moja odpornosc na ból jest zadna , nie dostałam znieczulenia a gdy syn sie urodził , okazało się że jest w zamartwicy i zabrano go do odległego o ponad godzine drogi szpitala, zostałam po porodzie bez dziecka z kupą strachu, pojechałam do niego dopiero po dwóch dniach zaraz po wypisie z poporodowego , spedziłam 10 dni na patologii noworodka , dopiero gdy syn całkiem wyzdrowiał mogłam odetchnąć .


zgłoś
milady10 6 listopada 2010 milady10 napisała:

24godzinny poród to szok


Konto usunięte

Odpowiada: Konto usunięte
Dodana: 22 sierpnia 2009


za pierwszym razem działo sie to tak szybko, ze nie wiem czy wszystkie objawy porodu zauważyłam, najwiekszą niespodzianka był mój synek który miał byc dziewczynka, a do dzisiaj wspominam słowa meza " ja go nie wezmę on jest taki malutki ja go zgniote" gdy słyszałam z pokoju badań po porodzie, natomiast na drugiego czekałam z utęsknieniem i wiedziałam na 100 ze bedzie chłopcem. Tez było szybko i sprawnie a męzowi tak jak i w pierwszym porodzie gdy przecinał pepowine trzesły sie dłonie :)



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
agakat 8 listopada 2009 agakat napisała:

cudowne przeżycia, najważniejsze to radość


zgłoś
helenka_22 18 lutego 2010 helenka_22 napisała:

A podobno mężczyźni to są tacy twardzi.... ale w takich chwilach to rączki się trzęsą... :)


zgłoś
basiasia12 12 marca 2010 basiasia12 napisała:

Podczas mojego porodu lekarze musieli sie zając mężem bo strasznie zbladł:) Ale bardzo sie ciesze że był tam ze mną


agusiazet

Odpowiada: agusiazet
Dodana: 21 sierpnia 2009


Powiem szczerze, że nie było tak strasznie jak się obawiałam:) A może już zapomniałam! I chyba radość z dzieciątka jest tym, co nam rekompensuje wszystkie strachy związane z porodem! Ciąża i poród to normalne stany u kobiety, więc czego się tu bać. Zatem niech żyją dzieci!!!



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 22 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

NIECH ŻYJĄ DZIECI !


zgłoś
milady10 6 listopada 2010 milady10 napisała:

Szkoda że teoria z praktyka nie idzie w parze, w zasadzie nie ma czego sie bać ale każda się boi :) silniejsze to jest chyba od rozumu


zgłoś
jagodka1983 16 kwietnia 2012 jagodka1983 napisała:

Ok.2 w nocy mąż odwiózł mnie do szpitala.Mialam skurcze,co 12 min, ale stwierdzilam,ze caly dom ma przeze mnie nie spac,to lepiej tam jechac:-)W sali przedporodowej udawało mi się jakoś zasnąć. Ok. 7rano słyszałam "sasiadkę" męczącą się na porodówce. Myslalam "kiedy ja tam pojde" nie spodziewalam się, że za 2h będę miała już moj Skarb na rękach.O 8 przebito mi wody, jeszcze kilka przysiadów,kilka parć i ..JEST.Poród-błyskawiczny! Szycie-wiecznosc!


Ewunia1990

Odpowiada: Ewunia1990
Dodana: 21 sierpnia 2009


Ale super to opisałas :-) moja ninua wazyła tylko troszek wiecej od twojej 3570 i 55 cm :) a w jakim szpitalu rodziłaś?



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 22 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

Unii Lubelskiej :) bo police byly zamkniete:)


zgłoś
sylwi28 16 grudnia 2009 sylwi28 napisała:

moja wazyla 3250 i 55cm rodzilysmy na zdrojach i jestem zadowolona z drugim tez tam pojde


April211

Odpowiada: April211
Dodana: 21 sierpnia 2009


Ja miałam też nie kolorowo meczyłam się troche ale było warto mała ma na imię Gabriela Amelia i jest wspaniałym dzieckiem.


photo

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 21 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

:) Warto było a jakże ! nie ma czego żałować a ja tak patrze, i wspominam - taka mala kruszynka nim się obejrze bedzie chodzila skakala :) jejuuu juz prawie 7miesiecy :)
nie samowite uczucie :)

Piękne imie a wlasciwie Imiona:) bardzo chcialam zeby moja Ada byla Amelka albo Zuzka :) ale maz postawil na swoje i jest Ada Nela :)


kaszi89

Odpowiada: kaszi89
Dodana: 20 sierpnia 2009


Szczerze to nie było tak okropnie jak myślałam:) Strasznie sie bałam, bo nasłuchałam sie od koleżanek o bolesnych skurczach itd....to mój pierwszy poród.Ale dałam rade, ból da sie znieść, rodziłam tylko trzy godziny i teraz mam przy sobie ślicznego chłopczyka:) Alex ma juz dwa miesiące i cieszy mnie każda chwila z nim spedzona:* Najpiekniejsze w tym wszystkim jest to że można każdego dnia patrzeć jak twoje dziecko potrafi coś nowego:):):)


photo

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 20 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

Śliczny chłopczyk :)
Tak ten ból i poród to nie taki zły jak go piszą :)
Jestesmy po to stworzone a wlasciwie do tego :)


zgłoś
mamcia88 22 maja 2010 mamcia88 napisała:

u mnie tez nie było tak strasznie rodziłam tylko 3 godziny pierwsze skurcze miałam o 8 rano a o 10 mój mały szkrabek był już na świecie. Niestety urodził się za wcześnie o miesiąc, był malutki, ważył tylko 2 kg, ale całe szczcęście że teraz rośnie szybko ma pół roczku a waży już 7,5 kg:)


zgłoś
joanka106259 7 grudnia 2010 joanka106259 napisała:

Mój poród był również szybki, 4h35min:)i oczywiście też nie było wcale tak źle jak sobie wyobrażałam,po wysłuchaniu tylu strasznych historii o porodach zdziwiłam się że tak "łatwo" poszło. Mój synek niedługo będzie miał roczek a ja porób wspominam z uśmiechem a w zasadzie to śmieję się z siebie i z tego jaka byłam przestraszona:)


zgłoś
joanka106259 7 grudnia 2010 joanka106259 napisała:

Pamiętam, że gdy odeszły mi wody ( w takiej olbrzymiej ilości) to dzwoniłam do mamy i płakałam do słuchawki, że nie chcę wcale rodzić, tak strasznie się bałam;)Więc kobiety "po" nie straszcie przyszłych mam, każda da radę:)


whisper2

Odpowiada: whisper2
Dodana: 20 sierpnia 2009


u mnie wszystko przebiegło szybko, aż za szybko. Miałam cięcie cesarskie, bo niunia była ułożona pośladkowo, nie miałam nawet ktg, bo nie było na to czasu. Pierwsze skurcze pojawiły się o 1 w nocy ( o 24 skończyliśmy grilla, więc ledwo co posprzątałam) jak dojechałam do szpitala była już 2, a o 3.15 moja niunia przyszła na świat. zobaczyłam ją o 5 nad ranem i byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem.Pierwszy raz kiedy trzymałam ją na rękach- to prawdziwy cud, aż się łezka w oku kręci...
Gabriela
ważyła 3970
długość ciałka 60 cm:) :) :) :)
ale najmilszy był pierwszy dzień we własnym domu.



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
osaszczecin 20 sierpnia 2009 osaszczecin napisała:

Nie samowite przezycie :) spora była twoja Lalusia :)
Masz racje najmilszy byl pierwszy dzien w domu :) czekalam na ten dzien jak na zaden inny :) do dzis mam widok Adusi w przyduzym kombinezonie i w duzym foteliku :) ahhh


zgłoś
whisper2 20 sierpnia 2009 whisper2 napisała:

a pierwszy raz w łóżeczku:) jak kruszynka zasnęła:) :) ojj, a kiedy to urosło? :) teraz już zaczyna chodzić..


Pokaż pozostałe komentarze 7 ›
zgłoś
Konto usunięte 4 listopada 2010 Konto usunięte napisała:

Mój synek ma już 11 miesięcy. a ciągle pamietam pierwszy dzień w domu-było cudownie. Jednak pobytu w szpitalu i samego porodu nie wspominam najlepiej-ale wiem, że było warto. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez mojego synka:) Pozdrawiam. Gratuluje córeczki:)


zgłoś
emilcia82 3 grudnia 2010 emilcia82 napisała:

ja też nie wyobrażam sobie życia bez mojej córeczki ale koszmar porodu 38 godzinnego zakończonego CC wraca do mnie bardzo często. nie potrafię zapomnieć upiornego bólu który czułam pomimo znieczulenia zewnątrz oponowego. nikomu nie życzę takiego porodu. wszystko byłoby inaczej gdyby położna nie uparła się że urodzę naturalnie a lekarz wcześniej orzekł ze jest to niemożliwe.koszmar, koszmar, koszmar!!!